• Wpisów:1086
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:137 708 / 1691 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ptaszka wróciła szczęśliwie do domu, bilans rodzinny się zgadza, i jestem szczęśliwa.
No to: czym chata bogata, tym goście rzygają
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Faaak!>
Przygodę z NFZ będe kontynuować, niestety. Na dokładkę życie uczuciowe mnie kopie po tyłku.
Yhhh, czuję się dzisiaj przegrana.
 

 
Kacze pióro! Dopiero dzisiaj kończę przygodę ze służbą zdrowia. Panienka Yoyo kilka dni temu trafiła na pediatrię z powodu omdlenia. Wystraszyłam się, bo przy okazji łapała bezdech.
Ale na pocieszenie jechałyśmy karetką pogotowia.
Siostra na izbie przyjęć to kawał wrednej suki, za to siostry na pediatrii całkiem klawe babeczki i tu ukłony składam w ich kierunku dziękując za opiekę nad Yoyo






Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wczoraj mój luby odkrył, że schudłam, ja tam żadnej różnicy nie widzę...
(L): ty schudłaś! a ja utyłem, jakim cudem?
(J): stres i ostatnio naprawdę dużo musiałam biegać po mieście.
(L): jak sie dowiem, że jesz jakieś tabletki na odchudzanie to cię przełożę przez kolano i dostaniesz po dupie. nie będziesz sie truła.

Prawda jest taka, że ostatnio poważnie musiałam dużo biegać, były takie dni, że wychodziłam z domu rano, a wracałam wieczorem, miałam ze 2-3h odpoczynku. Czasem latałam na trzech kromalach, bo nie było czasu, by zjeść




  • awatar Lalka Zombie: więc przybijam piątkę na znak zgody z Wami dziewczeta ;)
  • awatar chcę schudnąć.: dokładnie, brak czasu to najlepsza dieta. fajnie jak się tak chudnie. jak ktoś zauważa różnicę, to jest się mega zadowolonym <3
  • awatar betijulia: brak czasu to najlepsza dieta :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Panowie z alternatywy montowali mi wczoraj kabel do tv i neta, jakieś 5m długości... ponad 2h!
Jedna ściana do przebicia, 3 dziury w ścianie, z czego tylko jedna użyteczna, w drugiej natomiast tkwi złamane wiertło. Na dokładkę uszkodzono stary kabel z netem i kablówką, więc odbieram: brak sygnału. Tynk odpadł mi po obu stronach ściany, kabel przewieszony, wiszący luzem. Najzwyklejsza w świecie fuszerka. dobrze, że mi sie udało podłączyć neta i nie zepsuć przy okazji niczego. Pani Profeska

Dałabym głowę, że to byli oni!
 

 
Ostatnio ciągle dosłownie wpadam na rozbite pisklęta. Bidule wypadają z gniazd, bardzo mi ich szkoda. Nawet pisklęta gołębi mnie smucą
Ogólnie gołębi nienawidzę. Ani to ładnie śpiewać nie potrafi, ani nie jest pracowite. Taki tłusty czołg, który tylko czeka, aż mu się chleb rzuci. Są tak leniwe, że przestają uciekać, gdy je straszę. No i na dokładkę nie mają zwieraczy, więc ładują takimi pociskami, że klękajcie narody!
Takie jaskółeczki są cudowne, takie pracowite! Jak nie noszą błota w dziobach, to łapią owady i cudownie ćwierkają Wróbelki też miło posłuchać.
W ogóle przyjemnie usiąść w parku na ławce i posłuchać ptaszynek


i na koniec moje faworytki - sowy!
 

 
Dziś podzielę się ze światem twórczością mojego brata Suławka
"osobliwe wiersze" opowiadają właśnie o mnie - Skrzacie (taka wdzięczna ksywka śląska) i NIE MAJĄ nic wspólnego z rzeczywistością, a są jedynie żartobliwym wyrazem sympatii

1)
Skrzat jest dziki, Skrzat jest zły
Ma żółte kły, wszy i pchły
Kto Skrzata oddech czuje
Ten umiera lub wariuje
Skrzat to pokurcz z metra cięty
Ma włochate plecy, pięty
Ma blog rysunkowy
Wody dużo w środku głowy :-D

2)
Skrzat jest wredny jak murzyni
Zje piasek w Grecji i na pustyni
Puszcza ślinę, popierduje
Nie podciera się i koczuje

Jak dla mnie trochę słaby rym, ale Suławek ma potencjał xD

3)
Skrzat nas męczy i zabija
Skrzat to durna, użyj kija
Ze śliny robi zupy
Lepi garnki ze swej kupy

Owszem, zdarzyło mi się napluć do zupy. To był najgorszy żurek na świecie, gotowany chyba na kostce smalcu, a na stole nie było serwetek.

geniusz zła
  • awatar Lalka Zombie: @eche: oto własnie moj brat Suławek :P
  • awatar Gość: skrzat jest durny w glowie ma siano w wieczor noc i calkiem rano pachnie osłem oraz dziasłem koleguje sie z ormowcem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wakacje na wyspach greckich są pod znakiem zapytania, bo się obraziłam na lubego. Ja chcę wziąć same sukienki i kostium kąpielowy, on jest zdania, że wszyscy chodzą w spodenkach i koszulkach i że będę wyglądać jak odmieniec, i że on ani myśli się za mnie wstydzić...
(ja) - a przepraszam bardzo, co takiego jest niezwykłego w tym, że kobieta chodzi w sukience?
(on) - bo takie są zwyczaje.
(ja) - żaden argument, a ja nie zamierzam smażyć tyłka w spodenkach dla twojej przyjemności i wolę zwiewne sukienki na upał!
Dodałam jeszcze, że niezwykłe byłoby gdybym była jego nastoletnim synem i walczyła o prawo do noszenia sukienek. A dalej to już szkoda gadać

Ale przynajmniej będę nadal śnieżnobiała!
 

 
Krótka noc, burzliwy poranek... liczę na lekkostrawny wieczór. Będzie drugi odcinek kontrowersji niemieckiej,czyli; Unsere Mütter, Unsere Väter - coś dla mnie!
A póki co zabieram się za czynności konieczne, acz mało jarające mnie. W nagrodę idziemy dopinać umowę na neta + tv na ostatni guzik! Bałam się, że od 01. lipca zostanę bez internetu, bo netia&dialog lecą w pręta, ale gwiżdżę na nich, bo znalazłam alternatywę.

cztery, jeden, osiem, sześć, siemka, pozdro no i cześć!
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
występują:
(j) - ja
(l) - mój luby

Wieczorny spacer, luby odprowadza mnie do domu, dostaję smsa.
(j): ooo! Ptaszka napisała "mama wracaj do domu, zrobiłam ci kolację, tylko nie umiem ważyć pomidorka, bo ciągle mi wychodzi zero ", jakie to słodkie!
(l): ciekawe czy zjadliwe-chwila zadumy- mogę wejść zobaczyć?
 

 
Pinger zżera mi posty i od razu je archiwizuje ;/
Miałam intensywny tydzień, totalny brak czasu i z tego wszystkiego cierpiałam na dupospięcie. Korzystając z wolnej chwili uaktualniam pingera.
Dieta idzie mi całkiem nieźle, w odchudzanie włączył się mój luby i raczy mnie żywnością light Yoyo ma jutro bal - uszyłam wspaniałą sukienkę w klimacie lat `60! To był mój pierwszy projekt, bez szablonów, wskazówek, polegałam tylko na swojej wyobraźni i intuicji. Jedyne w czym mi pomogła krawcowa to było wszycie krytego suwaka - nie mam odpowiedniej stopki w maszynie

Bilans tygodnia:
-100g -niewiele, ale efekt stały
-rozbite zakwasy na całym ciele
-skończona sukienka od a-z

Jestem zadowolona
  • awatar Lalka Zombie: Żelek?:P Przecież sporo się ruszam, zwłaszcza ostatnio zasuwam niemal do północy :P
  • awatar Gość: aa mialem cusik jeszcze powiedziec dieta cud? ZRYJ! i sie ruszaj bo tak to sie nie schudnie;] pozdro
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O rety, rety! Wczoraj ugotowałam najgorszą zupę na świecie. Chciałam zrobić niskokaloryczną ogórkową, ale nie miałam ogórków za to miałam sporo marchwii...
Jak można sie domyślić - zupa wyszła okropna. Uratowałam ją dorzucając pieczarki i nagle stała sie zjadliwa.
Dieta idzie mi chyba nieźle, wykresy wyglądają obiecująco, ale za mało płynów przyjmuję - nad tym też muszę popracować.
Zwiększyłam wysiłek fizyczny i cierpię na megazakwasy wszystkich mięśni był taniec, a6w, skakanka, tradycyjne brzuszki, pajacyki, pompki i to chyba wszystko.

Dziś na obiad gotuję rybkę, do tego brokuły i marchew. Jak nie wyjdzie zbyt kalorycznie, to dorzucę sos czosnkowy.
 

 
Znalazłam! Mam taki chaos na kompie, że ciężko było, ale się udało. Znalazłam niskokaloryczne przepisy kulinarne.
Np. taka zupka ogórkowa (37kcal/porcja)

Zupa z ogórka zielonego (37 kcal)
Składniki na 4 porcje:
• 300 g świeżego ogórka zielonego
• 2 ząbki czosnku
• 1 litr rosołu z bulionu warzywnego ( 2 kostki )
• 100 ml kefiru
• 1 łyżeczka soku z cytryny
• 1 łyżka koperku
• 1 łyżka natki pietruszki

Obrane ogórki i czosnek opłukać, pokroić, zmiksować z bulionem, zagotować. Kefir zmieszać z sokiem z cytryny, pokrojoną pietruszką i koperkiem i wlać do zupy.
Jedna porcja ( 200 ml ) zawiera 37 kcal

Brzmi niewiarygodnie, ale zupa jest bardzo smaczna. Konsystencja "zupki obozowej Auschwitz", ale coś za coś
Przepisów jest o wiele więcej, ale nie będę tu tworzyć książki kucharskiej.

No mała! do dzieła!
  • awatar Lalka Zombie: @F A N C Y ℳ: dziękuję, mam jeszcze wiele podobnych. Niestety przepis nie jest mojego autorstwa,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Doigrałam się! Czekoladki, kolacyjki i tego typu niespodzianki od lubego dodały mi 6kg! Bałam się wejść na wagę, bo spodziewałam się dodatkowych kilogramów... ale nie aż tylu! Prawdziwy yafud.
Skorzystam z zaproszenia na drinka i po prostu dam trochę w palnik.
A od jutra zwiększam dwukrotnie! ćwiczenia, rezygnuję z mięsa smażonego i pieczonego, zamieniając je na ryby gotowane na parze.
Słodycze zamieniam na warzywa i owoce. No i wracam na dieta peel, gdzie skrupulatnie będę notować każdą kalorię przyjętą i spaloną.

moim pierwszym celem będzie: 50kg
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Byłam uziemiona od niedzieli, bo zepsułam hamulec w rowerze, a kto normalny chciałby w taki upał biegać po mieście pieszo? Rower odbieram dopiero dzisiaj, ale czasu nie zmarnowałam! Wpadła mi propozycja sesji zdjęciowej, od razu się zgodziłam. Zdjęcia też do odbioru dzisiaj, ale nie wiem czy nie lepiej zaczekać do jutra... wszak jest już wieczór, nie chciałabym wpieniać żony fotografa
Póki co kopytkuję po rower, a potem na randkę
na deser c*** sparrer
 

 
Od 20 miesięcy nie byłam u fryzjera. Moja fryzura straciła zupełnie kształt. Dziś poczułam wenę twórczą,zachciało mi się pinupowej grzyweczki, złapałam za nożyczki i obcięłam grzywkę.
I tu aż chce sie rzucić soczystą kurwą, bo okazuje się, że moje Kluseczki stępiły mi nożyczki! Mam postrzępioną grzywkę i podniesione ciśnienie.
Jutro idę do fryzjera ratować kształt grzyweczki.
Niby po ułożeniu nie widac nierówności, ale układanie za długo trwa!
podetne tez końcówki, bo są takie wysuszone
  • awatar Lalka Zombie: @siostrzeniec : spokojna głowa! krótka relacja będzie, tylko czekam na materiały, bo chcę komix zrobić i wrzucić ;)
  • awatar Gość: Tak to jest jak się amatorka bierze za obcinanie :d. Szczerze powiedziawszy liczyłem na jakąś relację z wizyt u Teściów. Wiem tylko jedno że wróciłaś cała co sugeruje dodany post, może doczekam się jakiejś obszerniejszego raportu hehe :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpadłam na genialny plan! Utyło mi się, dieta kijowo idzie, tarczyca ze mnie kpi, wiec bez znaczenia ile zjem, nigdy nie chudnę.
Zamiast durnych, znienawidzonych ćwiczeń, będzie taniec, ale nie jakies tam łóżkowo-pościelowe leniwe kawałki do walania sie po podłodze, tylko żywsze, do skakania i wkładu energii.
goł goł mała! goł goł!
  • awatar Lalka Zombie: @siostrzeniec : w takim razie powodzenia, jeszcze się zmierzymy ;)
  • awatar Gość: SUPER ! Dlaczego ja na to nie wpadłem :) po cholerę płacić za siłke jak można samemu i to całkiem przyjemnie :) przyłączam się do tej akcji :D
  • awatar Lalka Zombie: @too fat: wydaje mi się, że to shuffle dance, ale głowy nie dam, bo sie na tym słabo znam. jeśli masz link do tego filmiku instruktażowego, to ja poproszę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mam zakaz chorowania w tym tygodniu, gdyż w sobotę jadę do rodziców lubego. Wieczorek zapoznawczy odbędzie się przy grillu. Nie mój klimat, ale myślę, że wódka nada jakiejś swojskości spotkaniu. Jasna sprawa, że się trochę denerwuję, ale podobno sympatyczna jestem, więc podbiję serca gospodarzy
...mam taką nadzieję...

na specjalne życzenie siostrzeńca
  • awatar Gość: Składam wniosek o zmianę piosenki na utwór kapeli AC/DC - Highway to hell :) link zamieszczam poniżej http://www.youtube.com/watch?v=YJQp7Id2ywE
  • awatar Lalka Zombie: @siostrzeniec : jak sie nie uda - podzielę los panienki z piosenki :P
  • awatar Gość: Masz lekkiego stracha przed spotkaniem z teściami ?:)Myślę ze kilka głębszych kieliszków gorzałki rozluźni atmosferę a Ty złapiesz kontakt z rodzicami lubego :) W sumie dobrze że masz pietra, przyda ci się trochę stresu :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Doigrałam się. Majówkę spędziłam głównie w łóżku... ale nie sama, bo z gorączką!
Poczułam trochę wiosny, luby naprawil mi rower, więc.... korzystałam!
Wiatr we włosach, ponaddźwiękowa prędkość i te sprawy.
W zamian dostałam anginę. Pływałam we własnym pocie, w nocy dusiłam się, telepało mnie z zimna w gorączce.
jest jednak jeden plus: mogłam poleżeć w łóżku i w końcu się wyspać! <3
  • awatar Lalka Zombie: @siostrzeniec: a żebyś wiedział, że odpowiednia kombinacja natury i medycyny wschodniej leczy ;)
  • awatar Gość: Zapewne i tak najbardziej dopowiadały Ci metody leczenia zaczerpnięte z medycyny ludowej terenów wschodnich :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pękł mi rozpychacz. Mój ulubiony, różowy w panterkę. Wyleciał mi z rąk, spadł na podłogę i pękł. Tragedii nie było, bo dało się nosić bez końcówki, która odpadła, ale chciałam żeby mój rozpychacz był tak śliczny, jak wcześniej. Poleciałam do kiosku, kupiłam super glue i zgadnijcie co?! : D
Tak! Obkleiłam stół, 10 palców, lateksową rękawiczkę... Rozpychacz przykleił mi się do stołu, końcówka przykleiła mi się do palców. A rozpychacz nadal w dwóch częściach o_O
Chyba zamówię nowy rozpychacz : (
 

 
Gdy byłam mała mama dużo czytała mi bajek, a ja chyba bardzo uważnie słuchałam. Przeczytała mi też bajkę o "królewnie śnieżce i siedmiu krasnalach". Niby ładna bajka, dobro zwycięża zło, tyle magicznych akcji itp, a dla małego człowieka to może być horror, co sobie uświadomiłam wiele lat później.

Byłam mała, chodziłam do żłobka. Mogłam mieć dwa, maksymalnie dwa i pół roku. Mama przyprowadziła mnie wcześnie rano, kiedy większości dzieci w żłobku jeszcze nie było. Gruba pracownica żłobka, pani wychowawczyni jak przypuszczam, siedziała na krześle i kazała mi usiąść przed sobą po turecku. Jej tłuste dupsko wylewało się z obu stron krzesła, miała na sobie granatowy fartuszek w kwiatki, taki ze sztucznego tworzywa z kieszonką i falbankami. Miała też krótkie, kręcone włosy, chyba blond jeśli pamięć nie zawodzi. Uśmiechała się do mnie, ukazując mi poważne braki w uzębieniu. Z kieszonki wyjęła grzebień równie szczerbaty jak ona sama. Grzebień był żółty i obrzydliwy. Od razu pomyślałam, że to zła macocha z zatrutym grzebieniem, który wbije mi w głowę, a ja umrę z dala od mamy. Z oczu popłynęły mi słone łezki, ale grzecznie siadłam przed tłustą panią. Dziwna sprawa, bo dalej nic nie pamiętam, ale jeśli zapamiętałam coś z tak wczesnego dzieciństwa, to musiało to być naprawdę traumatyczne przeżycie.