• Wpisów:1246
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 21:19
  • Licznik odwiedzin:146 342 / 1936 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nurtuje mnie to od kilku dni: dlaczego kobiety nie potrafią przybić piątki? Koledzy, jak Wy to robicie? : DDD
 

 
*07.05.2018r. poniedziałek*

1) 2 tosty z pastą z awokado
2) kurczakburger, kola
3) puree ser z brokułami

Generalnie dałam ciała z makszitem i kolacją, ale cały dzień miałam zabiegany. Nie było kiedy jeść, choć zupa ugotowana w lodówce czekała.
Podsumowując: nie ma dramatu!
 

 
To ostatnie ciastko. Ja wiem, jestem monotematyczna, wciąż obiecuję, a potem wracam do obżarstwa. Jestem słaba.
Mimo wszystko zacznę walkę od nowa.

Myślę nad owsiankami, nad koktajlami. Mamy sezon, a to proste i szybkie, idealne do pracy.
 

 
Bawiłam się dziś farbami^^



 

 
Taki upał, że biedne skarpetki zemdlały
 

 
No i się doigrałam. L4 do 9. maja i zastrzyki w dupę.
 

 
Ta noc obfita była w ból i stres. ZJD mnie dopadł i na przemian było mi niedobrze i słabo. To chyba czas, by się przyjrzeć temu, co jem. Dawno się aż tak źle nie czułam. Prawie się modliłam, żeby tylko nie zemdleć, bo bym łeb rozwaliła na płytkach jak nic ;/
 

 
No elówa : D
Szarpnęłam jeden ciężki karton z książkami. Oczywiście coś mi strzeliło w kręgosłupie i nie mogłam się ruszyć. Ból rwał od łopatki aż po łydkę. Zrobiłam wycieczkę na SOR, gdzie odstałam w jednej kolejce, żeby złożyć dokumenty do rejestracji, a potem w drugiej kolejce, gdzie mnie zarejestrowano i poinformowano, że czas oczekiwania to około 10h xDDDDDDDDDDDDDD
Zapytałam czy chociaż w grę wchodzi jakaś amputacja lub pavulon... Pani zmroziła mnie wzrokiem i poinformowała, że mogę sobie jechać na pomoc wieczorową. Tak też zrobiłam i bez kolejek zostałam przyjęta, dostałam fiolkę ketonalu w dupę, więc bolał mnie już nie tylko kręgosłup.
Obecnie jestem na lekach ketonalopochodnych i podejrzewa się u mnie rwę kulszową, czy coś w ten deseń.
 

 
Teoretycznie długi weekend zaczęłam już wczoraj po godzinie 15. Praktycznie dzisiaj pozałatwiałam kilka spraw urzędowych i odebrałam kartony od firmy przeprowadzkowej. W ten oto sposób nie mam się gdzie ruszyć, cały parter mam zajebany pudłami z porcelaną i książkami, na schodach leży telewizor, w kuchni mam milion garów zajebistej jakości i okazuje się, że moja kuchnia jest za mała o.O Żeby było zabawniej to ja nawet nie lubię gotować : D

Póki co posiedzę przy kompie z kawką i niech kartony leżą. Skruszeją : D Jestem wykończona fizycznie. Psychicznie też siadam. Znowu zaczynam tracić głos. I wiem, że to stres.
 

 
Orzech znowu proponuje mi granie w internetowym radio. Grać? Nie grać? Kurdę! Przecież ja mam zerowe obycie, chamskie poczucie humoru i taaaakie braki muzyczne w ostatnich latach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Krople na żołądek są bleeeh!
Zaprawiłam się tak, że lekko spuchłam na brzuchu, boli mnie żołądek, niedobrze mi i słabo. Więcej energetyków geniuszu! W piątek/sobotę wypiłam tej chemii chyba z 5 puszek. Do dziś nie mam czasu iść do doktora. Koleżeństwo w pracy poradziło krople oraz proszki. Krople pomagają, proszki mam zażyć na czczo.
  • awatar Lalka Zombie: @ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: ja zawsze miałam kłopoty z trawieniem i delikatny żołądek, wiec wielu rzeczy mi nie wolno jeść/pić @old devil: faktycznie pomagają :D
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Ja też pije dużo energetyków, w pracy 3 puszki ale nic mi nie jest...
  • awatar old devil: a ta pomoc kropli polega na tym, że teraz nie od energetyków a od nich brzuch boli? czy faktycznie dają radę heh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Heyah banana!
Opowiem Wam dzisiaj o tym, jak podróże kształcą, jaki ze mnie debiliusz oraz o tym, jak bardzo miałam przepierdolony grafik.

W piątek kończyłam pracę o 15, wsiadłam z młodzieżą w auto i ruszyłyśmy na wieś, bo wieczorem/nocą mieli przyjechać moi rodzice, a nie mieli kluczy, więc mieliśmy się spotkać na wsi.
Oczywiście jeszcze nie wyjechałam z Wro, gdy nawigacja w telefonie mnie zgubiła, nic to, lekkie opóźnienie i jedziemy. Nawet do Polkowic nie dojechałam, gdy zadzwoniła kierowniczka, czy mogłabym wrócić, bo kampania chyba nie wyjdzie xDDD
Oczywiście, że się zgodziłam, bo jestem debiliuszem, poza tym poprzedniego dnia zjebałam jedno zlecenie Konga i zwyczajnie miałam wyrzuty sumienia. Zadzwoniłam do mamy, opowiedziałam sytuację, dojechałam na wieś, klucze zostawiłam w umówionym miejscu, wzięłam prysznic i pojechałam z dziołchami z powrotem do pracy. W sumie pomagała mi głównie Puzon, bo Yoyo zaniemogła, położyła się u kierowniczki w biurze na podłodze i narzygała do wiadra xDDD. Szczęśliwie kampanię ogarnęliśmy, ale z pomocą kierowniczki, która rano z 2letnią córką przyjechała nam pomagać. Wróciłam do domu, przespałam z 5h, wykąpałam się, zjadłam, zabrałam Xerówki i dzida na wieś. To była sobota wieczór, więc szybka gadka z rodzicami, a od niedzieli zapieprzałam pakując z mamą wszystko. Poniedziałek i wtorek miałam wolne za sobotnią noc, więc dopiero dzisiaj wróciłam.

W sumie było klawo, bo dostałam tez prezenty^^ Dostałam od ojczyma nawigacje do auta, bo rodzice kupili sobie nową, dostałam też dobry, włoski ekspres ciśnieniowy do kawy (akurat to było nowe, kupowane z myślą o mnie). A ponieważ nie musiałam sobie sama kupować ekspresu do kawy, to za ten hajs kupiłam sobie radio do autka i teraz mogę nakurwiać Antyradio w drodze do i z pracy DD

I w ogóle stęskniłam się za pingersami **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co się w moim aucie odjebało....
Wczoraj rano jadę do pracy, włączam ogrzewanie, a tu mi szyba paruje, ostatnie metry jechałam na ślepo. Koledzy z pracy doradzili, abym włączała nadmuch na przednią szybę, to para zejdzie...
Dziś rano jadę do pracy, szyba paruje, włączam nadmuch ciepła na przednią szybę... a z nawiewu mi woda pryska prosto w twarz. Otworzyłam okna, a na światłach powycierałam szybę na szybko

Coś mi pozalewało wóz, muszę się umówić z mechanikiem.
  • awatar Lalka Zombie: Aaa no i widzisz, dobrze kolego, że Cię tu mam, już wiem jak gadać z mechanikiem :D
  • awatar JazuMST: Zapchany i zalany filtr kabinowy. Koszt około 50pln. Miałem to samo. Wpis jakoś z lata zeszłego roku :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Najgorszy dzien ever. Nasluchaj sie na temat swojej aparycji, pogleb kompleksy, ktorych i tak masz nadmiar, a potem zaskakuj innych swoja niechecia do wlasnej cielesnosci i potrzeba bunkrowania sie w domu. Dziekuje kurwa serdecznie.
  • awatar Lalka Zombie: @JazuMST: To, co widac na twarzy. Tu nawet nie o to chodzi, tu chodzi o to, co mi typ zrobił z psychiką swoim głupim żartem, a na moj protest zostałam po prostu wyśmiana.
  • awatar mąka krupczatka: Ludzie to chuje ;)
  • awatar JazuMST: Tz. co jest z Twą aparycją, bo nie bardzo rozumiem raczej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No i jednak dwa zęby mi zdechły. Niestety operacja niosła ze sobą takie ryzyko. Mogę się jedynie cieszyć, że inne zęby przeżyły.
Bez operacji zdechłoby mi aż 7.
Najbardziej płacze moja kieszeń. Boje się logować do banku
 

 


Chyba nie możemy mieć wątpliwości, gdzie mam swoją dietę...

Jestem zmęczona. Potwornie. Nie potrafię opanować ziewania. Ostatni raz tak miałam chyba w liceum.
Wyspałabym się, lub wzięłabym wolne, ale weszła nam kampania i jest co robić.
 

 
Jaram się ta porą roku. Nie ma kurwa lepszej na świecie! Wszystko jest świeże, pierwsze, delikatne, nieśmiałe... I pięknie pachnie






 

 
"Lepiej jebać bez kochania, niż kochać bez jebania". Podobno. Ja myślę inaczej, więc moją twarz upstrzył trądzik. Znowu :$
Mam dość swojego niedoskonałego ciała. Wszystko jest nie tak...
  • awatar Lalka Zombie: @mąka krupczatka: hormony złotko, burza hormonalna
  • awatar mąka krupczatka: Co ma jebanie do trądzika? Oświeć mnie bom młoda i niedoświadczona niewiasta... xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zrobiłam dzisiaj wiele. Tak wiele, że wychodząc z domu po godzinie 8., wróciłam po godzinie 16.
Po pierwsze załatwiłam sprawę zdrowotną. Po drugie kosztorys ubezpieczenia Kobry i mieszkania. Po trzecie zakupy, kto mnie czyta, ten wie, że nienawidzę zakupów. Po czwarte umyłam samochód, co prawda był myty tydzień temu, ale przez te pyłki i gołompy wkurwiał moje oczy. A po piąte uległam swojej popieprzonej miłości i kupiłam balerinki. Aż 2 pary. Bo jestem debilem.

A na koniec dnia zrobiłam jeszcze jedną rzecz, której nie lubię. Ugotowałam obiad. Ogórkowa <333
Padam ze zmęczenia, ciao moje Zombiaki **
 

 
No i mamy coroczny problem z butami dla mnie. Jest za ciepło na ciężkie, zabudowane buty. Kocham balerinki za ich lekkość i kształt noska, za dopasowanie do niemal każdej kreacji. Nienawidzę ich za zbyt miękką podeszwę i brak obcasa. To dzięki balerinkom mam ostrogi piętowe.
Wciąż szukam tych idealnych butów, tych moich jedynych, ukochanych. Coraz częściej myślę o uszyciu butów na miarę. Porządnych, skórzanych, tak chociaż ze 2 pary.

Do tego wszystkiego albo cholernie puchną mi stopy, albo mi urosły. Normalnie nosiłam rozmiar 36 (22,5cm), teraz kupuję 37 i czasem mi ciasno. Nawet trampki nie są już tak klawe... muszę mieć choćby minimalny obcas. Optymalny dla mnie to 3-4cm.

Gdzie we Wro uszyję buty na miarę?
 

 
Pamiętacie imprezę firmową? Tę, na której było za grubo. To była tam taka Pao i taki grafik. Parę dni po imprezie Pao opowiadała mi, że tak się porobiła, że dawała macać swoje cycki, i że grafik tez je miętolił. Do tej pory myślałam, że oni ze sobą świrują. Aż usłyszałam między nimi taki dialog:

Pao: i co mi dorysujesz tym markerem? wąsy?
grafik: ... nie muszę!

*Ba dum tsss!*
 

 
Kupiłam sobie koszulkę w Croppie. W dziale męskim. Kilka drobnych poprawek i mam letnią, dziewczęcą koszulkę^^



  • awatar Lalka Zombie: @mąka krupczatka: sama, sama, samiusieńka. musiałam jakoś stworzyć więcej luzu w pasie i w tyłku i takie nacięcia własnie to robią :D
  • awatar mąka krupczatka: Te rozcięcia robiłaś sama?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odważyłam się! Jeżdżę po mieście coraz częściej. To, co widuję utwierdza mnie w przekonaniu, że nie jestem złym kierowcą.
 

 
Odważyłam się wczoraj przejechać autkiem po mieście. Pojechałam do pracy, żeby obczaić drogę. Zgubiłam się aż 2x xD Z drogą powrotną nie było lepiej. Popełniłam też kilka błędów, ale nie jakichś kardynalnych. Muszę sporo pojeździć wieczorami i w weekendy, nim zacznę śmigać do pracy.
  • awatar mąka krupczatka: Zawsze możesz wkurwiać kierowców i jechać niedynamicznie 40 km/h ;p Dobrze, ze nie mieszkasz w moim mieście ;p
  • awatar Lalka Zombie: @old devil: aaa to mnie pociesza :D Ty tez jeździsz po takim wielkim mieście jak Wrocław? Bo w Lesznie, czy Nowej Soli czy innych małych dupach to bez problemu jeździłam, ale tez nastawienie miałam inne. Po prostu wtedy regularnie jeździłam, a teraz od miesięcy prawie wcale i sie cykam ;/
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: łeeeee z pasami to ja też mam problemy zresztą nie tylko z nimi... ale jest już coraz lepiej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›