• Wpisów:1305
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:151 065 / 2025 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Własnie skończyłam oglądać "Jak wytresować smoka" i Szczerbatek przypomniał mi o Loli. Znowu się spłakałam. To nie jest tak, że ja o Loli pamiętam tylko przy tym filmie. Ja o niej wciąż pamiętam, często za nią płaczę, choć zaraz minie drugi rok, jak jej nie ma.
Wciąż mam jej różową obrożę z dzwoneczkiem, paszport i książeczkę zdrowia. I nadal mi jej potwornie brak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Taka pogoda jak dziś mogłaby być całe lato. Niby 25 stopni, ale chmury i przyjemny wiatr. Skorzystałam z okazji i ugotowałam rosół.
Ponieważ w upały raczej nie gotuję, a jeśli już, to raczej wieczorami, by nazajutrz zjeść na zimno. I przeważnie są to kwaśne zupy.
  • awatar ms moth: Też taka pogoda mi odpowiada, tak bardzo, że jak przez chwilę wyszło słońce to miałam takie "wtf jakim prawem?!". Rosół dobra rzecz :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest! Jest duża szansa na deszcz albo i burzę! : DDD
Pootwierałam okna i całe poddasze mi fruwa, temperatura spada, serce spowalnia, oddech staje się głębszy i spokojniejszy.

Z okazji Dnia Dziecka kupiłam swoim Xerówkom ubrania. Panienka Ptaszka dostała kieckę w czachy, a Panienka Yoyo koszulkę w czachy.
Natomiast ja dostałam życzenia od rodziców : D I też klawo. Tęsknię za mamą.

No nic, idę obserwować świat przez okno, czuć wiatr na twarzy i łapać chwilę. Ciao **
  • awatar ms moth: Burza!!!!one też chce! Czachy zawsze na propsie! ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
32 stopnie w domu. Ja pierdolę. I taką saunę mam od rana. Jutro to samo. I pewnie przez całe lato.
 

 
I gdzie ta, kurwa, obiecana przez meteorologów, burza?!
Znowu byłam 9h w pracy, wracałam w korku, w słońcu i bez klimy. Na Traugutta chciało mi się płakać z gorąca, zmęczenia i złości.
Chyba na czas upałów przesiądę się w tramwaje.
Jestem rozczarowana upałami. Gdybym chciała się upiec, pocierpieć w słońcu, to bym sobie do Afryki wyjechała. Kurwa sahara miejska pieprzona!

A w ogóle co pinger odpierdala z przekierowaniem na wupe peel? Myślałam, ze pinger jest częścią o2.
  • awatar ms moth: Współczuję z tą drogą powrotną, bo brzmi piekielnie. Jak nie ma ścisku w tramwajach to może rzeczywiście to dobra opcja.
  • awatar Lalka Zombie: @mąka krupczatka: bede jojczyć, bo skrajne temperatury szkodza zdrowiu.
  • awatar mąka krupczatka: A Ty nie jojczałaś jak było zimno że zimno? :p Piąteczka, też szlag jasny mnie trafia z tym ciepłem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dzisiejszy dzień zaliczam do tych podlejszych. Już o 6:30 utknęłam w korku : ] potem w radio przepowiedziano moją przyszłość, czyli ponad 30 stopni i będę się piec. Więc już sama podróż do pracy zdążyła mnie wkurwić na tyle, że życzyłam słońcu chuja w dupę.
Potem było już tylko gorzej, a na koniec, wracając napatoczyłam się na Lkę, która się wlokła przeokrutnie tworząc korek. Całą Krakowską i Traugutta. Ponad 20 minut na słońcu w wozie bez klimy. Mam jedną rękę opaloną. I jeden policzek i ucho. I piegi mam, jakby mi ktoś gówno rozbryzgał na twarzy. Chcę kurwa umrzeć!
  • awatar ms moth: Musisz komicznie wyglądać z taką opalenizną. Zresztą tak ja ja: połowa czoła biała jak ściana (beret), druga połowa +reszta twarzy spalona. Do tego szyja i dłonie. I nic więcej, wszędzie biało. Ej, ale piegi od słońca są urocze :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Psychozo kulinarna wróć! Tęsknię za czasami, gdy bałam się jeść, gdy niemal cały dzień układałam niskokaloryczny jadłospis, gdy jedząc 4 frytki na cały tydzień byłam pewna, że utyję, bo jedna frytka ma z 800kcal, gdy jedząc jeden cukierek napierdalałam tysiąc brzuszków, bo pomyślałam, że 1 brzuszek to pewnie pół spalonej kalorii, a cukierek ma ich z 1000. A potem odkryłam, prawdę i przestałam się bać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Weekendzie! Dlaczego tak szybko mijasz? Nie dałeś się wyspać, odpocząć, zregenerować kręgosłupa, odmóżdżyć się. Yhhh
Może wymyślmy sobie 5 nowych dni narodowych i cieszmy się kolejnym długim weekendem : DDD
 

 
Zawzięłam się i uszyłam w końcu panele na okna dachowe. Wyszły całkiem nieźle, czuję się spełniona.

  • awatar Lalka Zombie: @ms moth: Dzięki wielkie :D to jeszcze nie ten poziom przytulności, jaki chce osiągnąć, ale z kazdym krokiem chyba coraz bliżej :P
  • awatar ms moth: Nieźle?! Obłędnie! :D Jak przytulnie w ogóle u Ciebie :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z okazji Dnia Matki Puzon posprzątała mi całe mieszkanie. Dacie wiarę? Mogłam od rana gnić w łóżku, spijać kawki, oglądać filmy i w ogóle.
Korzystając z okazji oglądnęłam Trainspotting 2, bo byłam ciekawa co u chłopaków, a potem włączyłam część pierwszą z `96 roku. Obejrzałam chyba po raz milionowy.
I tak się zadumałam, że nasza wesoła paczka w sporej części ułożyła sobie życie, a część skończyła jak Spud.
A potem pomyślałam, że mogłam zmarnować sobie życie, obecnie gryźć piach i niczym się nie martwić. Ale wtedy taki dzień, jak ten, by się nie wydarzył.
Życie to podła kurewka, jak nie wybierzesz, to zawsze będzie słabo, jak się nie odwrócić, to dupa zawsze z tyłu.
  • awatar Vil.Sigillum Diaboli: Moj ulubiony film, ciesze sie ze po latach 2 mnie nie rozczarowala. Soundtrack genialny
  • awatar Lalka Zombie: @ms moth: drobiazg, jestem ciekawa Twojego zdania nt T2. Jedynka była jest i bedzie kultowa, w dwójce troche kogoś poniosło ptzy kilku scenach :P
  • awatar ms moth: dzięki za przypomnienie :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pozastrzykowe guzy na dupie wciąż się nie wchłonęły. I wciąż bolą o.O
 

 
Mój dentysta mnie wykończy. Finansowo i nie tylko.
Jest świetny w tym co robi, ale jestem potwornie nieodporna na ból, więc znieczulenia kosztują mnie pot i dzikie piski, czasem nawet łzy.
Szczęśliwie mam wszystkie ząbki wyleczone, więc teraz potrzebuję 4k na aparat, ale spoko, ryj mnie tak boli, że i tak nic nie zjem w najbliższym czasie, więc może coś uciułam xD
 

 
Z Dejvem wyszła straszna chryja, bo nie spakował tych dibondów, a do tego wszystkiego się wyparł, nawet gdy Antena z Bobkiem potwierdzili, ze to ja mam rację, bo w tym uczestniczyli. Więc Dejv wylądował na dywaniku... gdzie się tłumaczył, że dali mu do pomocy pracownika, który jest głuchoniemy.
Wczoraj z tym głuchoniemym pracowałam, typ jest bardzo ogarnięty, czyta z ruchu warg, więc normalnie się do niego mówi.

Najpiękniej określił Dejva nasz Młody Gniewny: "jest odporny na wiedzę i oszczędny w ruchach."

W wakacje będę się uczyć wyklejać. Od wielkich reklam, przez witryny sklepowe po samochody^^ póki co czasem Endriu pomagam, ale proste rzeczy i małe.
A przed wakacjami chcę ogarnąć fotobę : D
 

 
Gdy byłam małą dziewczynką uwielbiałam kalejdoskop. Potrafiłam przegladac kolorowe obrazy z kolorowych szkielek godzinami. Wierzylam ze to magia. Normalnie potrafilam przejebac pol dnia gapiac sie w szklane paciorki. Dziecinstwo jest zajebiste : D
 

 
Dziś był wyjątkowo wkurwiający dzień. A może to leniwy Dejv i spóźnialska Olexy.
Że Dejv nie słucha kobiet (bo mu religia nie pozwala) to jedno, że próbowałam mu pomóc i spakowałam połowę dibondów za niego, to drugie, ale że mnie ofuknął, że on tego nie dopakuje to już trzecie. Cierpliwość mi pękła jak guma w majtkach, naskarżyłam brygadziście, stuknęłam obcaskiem, odwróciłam się i sobie poszłam.
Potem Olexy... nie dość, że zajmowała się zleceniami, które są na jutro, to jeszcze obarczyła mnie flagą na dziś i nie zwolniła stołu do krojenia. Ciśnienie mi podskoczyło, powieka drgnęła, szybką akcję zrobiłam na stole Dejva, flagę wycięłam, zaniosłam szwaczkom, a Olexemu nie pomogłam w ogóle. Tak za karę.
Będę wrednym chujkiem, bo inaczej się z niektórymi nie da.

*21.05.2018r.*

1) kawa z mleczkiem
2) kurczak, warzywa gotowane, ziemniaki pieczone
3) sałatka ziemniaczana i koperkiem
4) vifon
5) soczek wieloowocowy
 

 
Weekendy są za krótkie. Nie zdążyłam się wyspać, odpocząć, zebrać myśli. Duszę się w zmęczeniu i własnym, toksycznym sosie.
Wydałam niepotrzebnie pieniądze zamiast ciułać na remonty. Ale w sumie to mam głęboko w dupie te remonty. Ogólnie rzecz biorąc w dupie mam chyba wszystko.

Z powodu weekendu, Epoki Lodowcowej i popkornu karmelowego, dieta poszła mi jak kurwie w deszczu.

*20.05.2018r. niedziela*

1) kanapki z szynką, avokado, ogórkiem i pomidorem
2) jabłko
3) ziemniaczki pieczone i cycek z kurczaka z patelni
4) masło orzechowe (lol)

Kolacji nie będzie, bo się objadłam obiadem jak durna
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bilans zjebany. Zaczęłam fit, skonczyłam fett. Wjebałam mleczko w tubce i batonika. Raczej nigdy nie schudnę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
*14.05.2018r. poniedziałek*

1) 2 tosty z dżemem, kawa z mlekiem
2) płatki owsiane, owoce w syropie, jogurt naturalny
3) orzeszki ziemne
4) ryż z warzywami i cyckiem z kurczaka
5) jabłko
 

 
Nie umiem normalnie wypieprzyć starego sprzętu...
 

 
Bolą mnie cycki. Boli mnie brzuch. Red dej w drodze bez watpienia. Zwłaszcza, że jestem nerwowa i placzliwa.
Na dokładkę fiolet sue splukal z głowy i znowu mam niebiesko-seledynowe włosy. O srebrnych to ja pomarzyć sobie mogę.
 

 
*10.05.2018r. czwartek*

1) kawa z mlekiem, jogurt z malinami
2) płatki owsiane, jogurt naturalny, owoce tropikalne z puszki
3) ryż, kurczak grillowany, warzywa pieczone
4) pomidory z cebulką i jogurtem naturalnym
5) 2x kanapka z serkiem kanapkowym, wędlina, ogórek małosolny, pomidorki nadziewane serkiem

Nie mam zielonego pojęcia ile zeżarłam kalorii, nie mam siły liczyć. Dobranoc.
 

 
Zaparkowałam dzisiaj tyłem : DDD
Szczerze mówiąc tym autem jeszcze nigdy tyłem nie parkowałam, bo się zwyczajnie bałam. Gabarytami znacznie się różni od yariski, na której się uczyłam, i na której zdawałam egzamin.
Jestem z siebie dumna!
 

 
*09.05.2018r. środa*

1) Kawa z mlekiem
2) 3x kanapka z twarogiem, ogórkiem małosolnym i wędliną ze szpinakiem
3) Napój limonkowy
4) krupnik
5)vifon

Wczorajszy bilans był bez znaczenia, gdyż więcej siedziałam za kierownicą niż faktycznie zjadłam.